/
    • Dlaczego ludzie odwracają się od medycyny zachodniej?

    • Kultura zachodnia wyrasta z ideałów chrześcijaństwa oraz spuścizny starożytnej Grecji oraz Rzymu. Medycyna, jaką znamy dziś narodziła się właśnie u stóp Akropolu. Najsłynniejszym greckim lekarzem, określanym mianem „ojca medycyny” był Hipokrates, którego przysięga do dziś obliguje lekarzy. Mitologicznym przedstawieniem lekarzy był Asklepios (lepiej znany jako rzymski Eskulap), którego wąż do dziś jest symbolem medycyny i lekarzy w ogóle. Medycyna w tym ujęciu była więc czymś wzniosłym, niezwykle prestiżowym i niedostępnym dla każdego. Lekarz zaś był traktowany niczym heros. Tymczasem kultura Wschodu miała do zaproponowania światu i człowiekowi zupełnie inne ideały. Bardziej ludzka, przyziemna, pomagająca tu i teraz. Czerpiąca z mądrości dalekowschodniego świata. Być może właśnie dlatego dziś ludzie, wątpiąc w medycynę zachodnią, zwracają się w jej kierunku…

    • Krótka historia medycyny zachodniej

    • Nazywana medycyną konwencjonalną lub klasyczną, medycyna w dzisiejszym tego słowa znaczeniu narodziła się przed wiekami, w starożytności. Choć sam Hipokrates nie wymyślił przysięgi, która do dziś jest podstawą etyki lekarskiej, to uczynili to jego uczniowie, a więc spuścizna, jaką po sobie pozostawił jest nieśmiertelna. Można powiedzieć, że realizuje się w niej zasada non omnis moriar. Medyczna kultura świata Zachodu opiera się więc na szacunku do pacjenta, umiłowaniu życia, utrzymaniu go nawet pomimo próśb czy nakazów. Odnosi się także do dochowywania tajemnic, do spoglądania na pacjenta poza jego cielesnością i seksualnością. W skrócie choć traktuje pacjenta jako życie, to jest to życie obiektu, a nie konkretnego człowieka. Można powiedzieć, że jest to klasyczne studium przypadku. Rozwój medycyny to rozwój wiedzy o świecie i człowieku. Jednak kultura zachodnia najpierw działała, a następnie rozumiała. Tak było w przypadku noworodków, które, wedle podań, miały nie odczuwać bólu, a więc wszelkie operacje (i tak nawet do końca XIX wieku!) wykonywano bez jakiegokolwiek znieczulenia czy środków przeciwbólowych. Nie raz zdarzało się, że chcąc wyleczyć kogoś z choroby lub odkryć coś naprawdę istotnego w ciele ludzkim, doprowadzano do śmierci pacjenta. Warto przytoczyć chociażby przykład Roentgena, który wynalazł dzisiejsze prześwietlenie, ale przy tym napromieniował i doprowadził do śmierci własnej żony. Wraz z postępem cywilizacyjnym, zaczęto dostrzegać potrzebę profilaktyki, obserwacji, wiedzy i ostrożnego podejścia do życia pacjenta. Świat dążył jednak do granicy, którą przekroczono daleko po zakończeniu XIX wieku. Dziś medycyna konwencjonalna jest w stanie wyleczyć mnóstwo chorób. Potrafi opanować zarazy, zwalczyć wirusy, bakterie czy grzyby. Apteki wyrastają jak grzyby po deszczu, a ich zawartość aż ugina się od przeróżnych medykamentów. Co z tego skoro ceny prawdziwych leków przechodzą najśmielsze oczekiwania, a ich wpływ na nasze zdrowie nie jest do końca zbadany. Co z tego skoro setki chorób wciąż czeka na wyleczenie, zwłaszcza te, które pochodzą od nas samych. Medycyna daje dziś możliwości, które przekraczają wyobrażenie Hipokratesa. Jednocześnie stała się niedostępna i droga. Pozwala skracać życie, likwidować nienarodzone dzieci, sztucznie przedłużać stan wegetatywny oraz przeszczepiać organy. W skali makro jest niezastąpiona, niezależna, spogląda z góry i nigdy nie daje gwarancji, że się człowiekiem zajmie. Może, jeśli będzie miała czas… Nie jest ludzka, a ludziom powinna służyć. Współczesny świat w pogoni za pieniądzem zgubił ideę pomocy, o jakiej mówił Hipokrates. Za to dał narzędzia, które często mogą zdziałać cuda. Dlatego właśnie umiemy leczyć, ale doczekać się tego leczenia już nie. Nic więc dziwnego, że w wielu przypadkach ludzie szukają pomocy gdzie indziej. Zwykle tam, gdzie znajdą choć zrozumienie. Gdzie człowiek jeszcze coś znaczy, a nie tylko i wyłącznie plik setek. Oczywiście istnieje mnóstwo krajów, gdzie służba zdrowia jest zorganizowana lepiej niż w Polsce. Jednak chcąc nie chcąc medycyna konwencjonalna staje się albo nieskuteczna, albo przeznaczona dla ludzi bogatych.

    • Biznes leków i preparatów patentowanych w Unii Europejskiej i na Świecie dąży do zakazania naturalnych metod leczniczych, a w szczególności osiągnięć Tradycyjnych Systemów Medycznych. Na celowniku polityków są zioła i ziołolecznictwo. Pod pozorem dbania o dobro publiczne powoli zakazuje się ludziom stosowania bezpiecznych i sprawdzonych metod znanych od wieków. Wszystko to odbywa się kosztem medycyny alternatywnej i pacjentów, którzy często skazani na leczenia paliatywne nie otrzymują jakiejkolwiek pomocy ze strony ludzi, którzy dysponują wielomilionowym sprzętem diagnostycznym, a mimo tego nie są w stanie wyleczyć ich dolegliwości. Nie bez pozoru znany lobbysta amerykański stwierdził "Kto kontroluje żywność i leki kontroluje społeczeństwa".

    • Krótka historia medycyny dalekowschodniej

    • Podejście na wskroś humanistyczne proponuje medycyna naturalna. Zwana także niekonwencjonalną oraz tradycyjną i nietradycyjną. Tu kluczem jest punkt widzenia. Medycyna tradycyjna chin to stare, niemalże prehistoryczne sposoby zwalczania różnych zaraz, chorób i infekcji. To sposoby z natury, które były dostępne wtedy, były dostępne w pierwszych wiekach naszej ery, i które dostępne są również dziś. Prawdziwa medycyna niekonwencjonalna narodziła się wówczas, gdy jeszcze o konwencjach nikt nie słyszał. Gdy światem rządziły całkowicie brutalne instynkty. Jednak radzić sobie było trzeba. I stary, dalekowschodni świat wiedział jak się do tego zabrać. Zielarki zbierały i suszyły zioła, aby zadawać ludziom na przeróżne dolegliwości. Wiedza była przekazywana z dziada pradziada, nie spisywano jej nigdzie. Mędrcy wyszkoleni w sztuce obserwacji ciała ludzkiego przeprowadzali skomplikowane zabiegi zwane akupunkturą lub akupresurą. Słuchano ludzi i ludzi obserwowano. Stąd tajemna wiedza, która pozwalała w odpowiedni sposób wykorzystać chociażby to, co przyniósł las. Nie eksperymentowano, a opierano się na obserwacji i mądrości przodków. Dotyk, dary natury, odpowiednie zarządzanie energią ludzką, także psychologiczne badania w nurcie feng shui. Wszystko to składało się na medycynę naturalną w dawnych wiekach, w starożytnych Chinach, w średniowiecznym Cesarstwie Japońskim oraz w dzisiejszej Republice Korei Południowej. Wiedza, jaką ludzie posiadali z dawnych lat, z opowieści, od przodków i z religii stanowiła podstawę medycyny. Ta zaś nie zmieniła się tak diametralnie, jak medycyna Zachodu. Jest uporządkowana, od lat znana i wciąż skuteczna. Rzecz jasna dziś medycyna konwencjonalna obowiązuje w krajach Dalekiego Wschodu. Nie ma negacji zdobyczy techniki czy nowoczesnej wiedzy. Jednak często wiedza ta potwierdza zwyczajnie to, co ludowo wiadomo było od dawna. Każdy dział medycyny tradycyjnej przesiąkł medycyną konwencjonalną, jednak w dalszym ciągu pozostał sobą. Nie ma dziś miejsca na marnowanie wiedzy. Wykorzystanie jej całkowicie jest powinnością, dlatego obie medycyny powinny ze sobą współgrać i się wzajemnie uzupełniać.

    • Największą zaletą Tradycyjnych Systemów Medycznych nad systemami konwencjonalnej medycyny jest tani, skuteczny i bezpieczny sposób diagnostyki. Lekarz medycyny tradycyjnej spędza dużo czasu na obserwacji różnych aspektów na ciele pacjenta takich jak: oczy, uszy, twarz, skóra i potliwość, a nawet zapach - przez to wszystko wizyta u dobrego terapeuty nie jest krótka. Terapeuta łączy często zdobytą wiedzę lekarza internisty, lekarza medycyny tradycyjnej i praktyka klinicznego w jednej wizycie lekarskiej. Mówimy tutaj o dyplomowanych specjalistach medycyny tradycyjnej i akupunktury jakich wiele praktykuje na Wschodzie łącząc wiedzę medycyny klasycznej z medycyną wschodnią. Takie połączenie daje znakomite efekty w leczeniu, prewencji chorób jak i co najważniejsze w wykrywaniu ognisk przyszłych schorzeń. Jako metoda profilaktyczna medycyna alternatywna ma najwięcej do zaoferowania. Zawsze bowiem lepiej zapobiegać niż leczyć.

    • Permanentna migrena a akupunktura

    • Wywodząca się z medycyny starochińskiej akupunktura to jedna z metod leczenia. Dzięki niej można wpływać na układ regulujący przepływ energii w meridianach, składających się z szeregu punktów aktywnych na mapie całego ciała człowieka. – mówi prof. dr hab. Piotr Woźniak, prezes Polskiego Towarzystwa Akupunktury.[1] Jest to unikalny sposób leczenia, który polega na odpowiednim wbijaniu zaokrąglonych na końcach igiełek, które rozpychają ścięgna i wpływają na przepływ energii między nerwami. Jest to metoda bardzo popularna, choć w Europie stosowana dopiero nieco ponad sto lat. Tradycja akupunktury w warunkach medycyny Dalekiego Wschodu jest diametralnie inna. Jednak czy w medycynie konwencjonalnej jest miejsce na tego typu działalność?

      Akupunktura to nie siódmy cud świata: jak trzeba zoperować raka czy zrobić cięcie cesarskie, to nie ma dyskusji, ale warto pomyśleć o niej, gdy występuje przewlekły ból migrenowy, przewlekłe zapalenie przydatków czy przewlekły katar. Generalna idea powinna być taka: stosujmy ją tam, gdzie można ominąć farmakologię, choćby ze względu na toksyczne działanie wielu leków dla wątroby.[2] Zatem, jak mówi Woźniak, to właśnie przewlekłe, ciągnące się choroby, na które medycyna Zachodu nie zna lekarstwa mogą być idealnym przykładem na działanie mądrości Dalekiego Wschodu. Przykład migreny jest niezwykle sugestywny. Jak wygląda leczenie tego typu schorzenia w warunkach medycyny konwencjonalnej?

      Przede wszystkim zależy to od formy organizacji służby zdrowia w danym państwie. Pomijając jednak szereg niedogodności z tym związanych, po otrzymaniu skierowania lub po samodzielnym umówieniu się bezpośrednio u specjalisty (za kwotę, którą dżentelmen powinien przemilczeć) otrzymujemy receptę na środki przeciwbólowe oraz prześwietlenie tomografem. Jeżeli nic on nie wykaże (a przy zwykłej migrenie tak stać się musi), to kontynuujemy życie bez bólu, ale na tabletkach. Nie ma rozwiązania problemu, jest tylko i wyłącznie jego zamiecenie pod dywan. Długotrwała migrena może mieć różne przyczyny, a ponieważ żadnej medycyna nie może wykluczyć, postanawia oszukać organizm coraz to mocniejszymi środkami. Błędne koło?

      Inaczej wygląda to w przypadku medycyny niekonwencjonalnej i zastosowaniu terapii akupunkturowej. Jak wspomina profesor Piotr Woźniak: Przez 30 lat praktyki zdarzyło mi się, że pacjentka z migreną już po trzecim zabiegu pozbyła się bólu przynajmniej na 10 lat, może nie ma go do dzisiaj, ale tego nie mogę powiedzieć z całą pewnością, bo nie mam z nią kontaktu.[3] Jak więc widać, skuteczność akupunktury może być oszałamiająca, ale być może dopiero seria 10 zabiegów pomoże. Zwykle tak się dzieje, a ulga jest długotrwała
      i bezkompromisowa. Czy można zatem się dziwić, że ludzie odwracają się od medycyny konwencjonalnej?

    • Leczenie lub wspomaganie leczenia różnych dolegliwości metodą zintegrowaną wykorzystującą osiągnięcia akupunktury niemal zawsze jest zaskakujące w swoich pozytywnych skutkach zdrowotnych dla organizmu ludzkiego. Można bowiem lecząc daną dolegliwość pozbyć się też innych, które były z nią powiązane i polepszyć jakość życia. W mojej pracy często miewałam pacjentów co już po 3 czy 4 zabiegu doznawali znaczącego polepszenia i nie potrzebowali dalszych. Akupunktura ma to do siebie, że zastosowana razem z innymi osiągnięciami medycyny tradycyjnej, a nawet klasycznej wspaniale je uzupełnia i działa w efekcie synergii przez co dawki leków normalnie stosowane mogą być ograniczone. Zabiegi igłami działają nawet do 6 miesięcy od ostatniej serii, a efekty oddziaływań są stałe. Na podstawie tysięcy lat obserwacji i badań jest to metoda bardzo bezpieczna i pewna nie posiadająca praktycznie żadnych skutków ubocznych. W rękach doświadczonego lekarza jest potężnym orężem w walce z chorobą, a u zdrowego człowieka znakomitą alternatywą do zachowania zdrowia i naturalnej odporności.

      prof.klin.lek.med Enkhjargal Dovchin

    • Akupresura a leczenie chorób duszy

    • Inną metodą, wyrosłą na bazie akupunktury, jest akupresura. Oznacza ona dosłownie „naciskanie igłą”. Jednak nie odbywa się przy pomocy narzędzi, a samych rąk. Ma ponad 7 tysięcy lat i skupia się na odpowiednim dotyku, głaskaniu, drapaniu i innym stymulowaniu odpowiednich partii ciała. Jest nazywana „miękką wersją akupunktury”. Przede wszystkim jest bezpieczna, nie powoduje skutków ubocznych, choć niewłaściwie stosowana może być szkodliwa. Według badaczy i lekarzy akupresura idealnie sprawdza się we wszystkich chorobach związanych z psychiką ludzką. Nie od dziś wiadomo jak silna jest moc zawarta w naszym mózgu. Odpowiednia stymulacja kanałów energetycznych pozwala na wyzwalanie endorfin oraz na pomoc receptorom mózgowym. Jednym z takich świadectw jest opis pracownicy jednej z klinik medycyny naturalnej:

      Około 15 lat temu do gabinetu akupresury w Kłodzku zgłosiła się 36 letnia kobieta pracująca zawodowo jako psycholog, która po urodzeniu długo oczekiwanego dziecka miała ogromne lęki przed wyjściem z domu oraz inne dolegliwości, tak zwane wegetatywne. Masaż wszystkich osłabionych punktów wykonywany był dwa razy w tygodniu przez sześć miesięcy. Do dnia dzisiejszego masuje stopy profilaktycznie, jeden raz w tygodniu. Masaż spowodował całkowite wyleczenie i powrót do pełnej aktywności zawodowej.[4]

      To nie jedyne relacje, które wpływają na odbiór zabiegów akupresury w Europie. Wszędzie tam gdzie medycyna klasyczna może zaproponować tylko i wyłącznie tabletki na uspokojenie, sądząc, poniekąd słusznie, że większość tego typu chorób bierze się ze stresu i niewłaściwego trybu życia, medycyna niekonwencjonalna rozumie, dotyka i stymuluje organizm w reakcji na bodźce. Akupresura może pomóc w leczeniu:

      • migreny;
      • alergii;
      • problemów z niepłodnością;
      • astmy;
      • chorób układu pokarmowego;
      • depresji;

      Nie warto zatem zastanawiać się, gdzie medycyna konwencjonalna utraciła swój pierwotny zamysł. Czy była to chęć zysku czy segregacja ludzi, a może swego rodzaju pycha? Warto natomiast zrozumieć, że medycyna naturalna jest uzupełnieniem medycyny Zachodu, a więc, powinna współistnieć. Na równych zasadach.

    • Masaż wschodni nierozerwalnie związany jest z akupresurą. Dobry specjalista medycyny wschodniej i akupunktury zna doskonale rozmieszczenie punktów akupresurowych jak i ich właściwą nazwę w nomenklaturze chińskiej. Każdy bowiem punkt akupunktury i akupresury ma swoją specjalną nazwę chińską. Poprzez stymulację miejsc na ciele człowieka uzyskuje się właściwy efekt reakcyjny organizmu. W ten sposób można np: uspokoić organizm będący w stresie, podnieść lub obniżyć ciśnienie krwi, polepszyć działanie określonych mięśni i ścięgien, wspomóc procesy rekonwalescencji po urazach, a nawet wpłynąć na ośrodki uzależnienia od alkoholu, nikotyny czy narkotyków. Bardzo często akupresurę stosuje się zamiennie z akupunkturą lub jako jej uzupełnienie z zabiegiem moksowania.

      prof.klin.lek.med Enkhjargal Dovchin

    • Ziołolecznictwo, czyli nie do końca wykorzystany potencjał

    • Trzecim ogniwem medycyny ludowej jest ziołolecznictwo. Jest to prastare wierzenie w magiczną moc ziół, przypraw, roślin, słowem – wiara w magię natury. Wpisuje się ona zarówno w dzisiejszą linię medycyny konwencjonalnej, jak i w religijne wierzenia ludów Dalekiego Wschodu oraz Europy. Jednak stopień, w jakim dzisiejsza medycyna Zachodu wykorzystuje dalekowschodnie (ale i nie tylko) mądrości płynące z siły natury jest niezadowalający. Niemniej z trójki akupunktura, akupresura, ziołolecznictwo to trzecie zyskuje najwięcej zwolenników także wśród lekarzy klasycznej medycyny Hipokratesa.

    • "Niech pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem"

       

      Hipokrates (460-370 p.n.e.) 

      Hipokrates położył fundamenty pod współczesną medycynę. Wierzył on, iż ludzkie ciało posiada wrodzoną zdolność samoleczenia. "Po pierwsze nie szkodzić". "Niech pożywienie będzie lekarstwem". Jego "Przysięga Hipokratesa" jest do dziś składana przez współczesnych lekarzy. Jednakże od czasów Hipokratesa podejście do leczenia chorób się zmieniło...

    • Ziołolecznictwo, inaczej fitoterapia, w historii starożytnych ludów Dalekiego Wschodu funkcjonuje od wielu wieków. Wykorzystywanie mocy roślin, nie tylko jako składników pokarmowych codziennej diety, ale także jako lek stało się podstawą wierzeń tamtejszych ludów. Jednak osady, które zaczęły powstawać w Europie także wierzyły w tego typu pomoc natury. Staropolskie zioła były znane w całym regionie, a te, które wiedziały na co zadziałają były nazywane wiedźmami. Zatem umiejętność obserwacji przestrzeni była porównywalna
      w świecie zachodnim i dalekowschodnim. Co więc wpłynęło na negację tego typu składników? Wcale nie religia chrześcijańska, która, zwłaszcza w okresie średniowiecza, podsycała zainteresowanie ziołami.

      Nic więc dziwnego, że medycyna przejęła wiele składników włączając je do składu leków. Jednocześnie spowodowało to ich zepsucie. Wiedza nie przeszła na lekarzy, a zielarki zaczęły mocno chować się przed dzieleniem się nią. Tymczasem świat dalekowschodni korzysta z tej mądrości do dziś. Nic więc dziwnego, że wiele chorób, na które medycyna konwencjonalna nie znajduje lekarstwa, są leczone a pomocą ziół. Tak jest choćby z prostą grypą, której niektóre szczepy mogą być trudne do zwalczenia. Medycyna nie proponuje żadnych lekarstw, a jedynie wspomaganie działania samego organizmu. Na zarazę najlepsze są tzw. domowe sposoby, a to dziś pod naszą szerokością geograficzną wiedza trudna do znalezienia.

      Trudno jednoznacznie określić na co najlepiej pomagają zioła. Wiadomo, że są nieinwazyjne, nie powodują skutków ubocznych, pod warunkiem, że stosuje się je zgodnie z ich przeznaczeniem. Pomagają na:

      • poparzenia, skaleczenia, choroby skórne;
      • bóle miesiączkowe;
      • bóle żołądka, problemy trawienne;
      • skołatane nerwy;
      • wzmocnienie organizmu;
      • grypę, choroby bakteryjne i pasożytnicze

      Ich zastosowanie można by mnożyć, jednak już na pierwszy rzut oka widać, że mądrość ludowa wyraża się tu i w ilości, i w jakości.

      Kryzys medycyny konwencjonalnej zasadza się przede wszystkim na braku wiary w skuteczność jej pomocy. Nie jest to zjawisko pozytywne, gdyż nauka musi iść w parze z wiedzą. Dlatego nie warto zapominać o leczeniu środkami najłatwiej dostępnymi, jednak wszelkie schorzenia, które nie mogą być wyleczone w ten „klasyczny” sposób sprawiają, że ludzie odwracają się od medycyny i przenoszą swoje zainteresowanie w stronę medycyny naturalnej. Jest ona bliżej ludzi, oferuje jasną i prostą pomoc. Nie prowokuje kolejek ani wydawania bajońskich sum. Przy tym nie szkodzi, a może pomóc. Warto więc pamiętać, że obie formy leczenia są istotne i żadnej z nich nie należy stawiać barier.

    • W Europie i w Polsce mieszka i pracuje wielu znakomitych lekarzy medycyny tradycyjnej. Obecnie nie musisz jechać do Chin, Mongolii czy Japonii aby skorzystać z ich usług. Możliwe, że w twojej okolicy znajdziesz specjalistę jakiego szukasz. Czasy kiedy wiedza Tradycyjnej Medycyny była wiedzą przekazywaną z ojca na syna jest już historią. Wiele znakomitych szkół medycznych kształci już lekarzy na kierunkach medycznych w takich specjalizacjach jak: akupunktura kliniczna, tradycyjna medycyna, ziołolecznictwo, masaż wschodni.

      Kraj z którego pochodzę Mongolia jest jednym z liderów, gdzie ogromne nakłady finansowe i wsparcie rządowe poszło na promocję naturalnych systemów medycznych. 

      prof.klin.lek.med Enkhjargal Dovchin

    • Przypisy:

      [1] Gazeta Lekarska, rozmowa z prof. dr. hab. Piotrem Woźniakiem, prezesem Polskiego Towarzystwa Akupunktury, http://gazetalekarska.pl/?p=34613, dostęp: 23.03.2018.

      [2]  Idem.

      [3]  Gazeta Lekarska, rozmowa z prof. dr. hab. Piotrem Woźniakiem, prezesem Polskiego Towarzystwa Akupunktury, http://gazetalekarska.pl/?p=34613, dostęp: 23.03.2018.

      [4]  Akademia Długowieczności, http://longevitas.pl/przygoda-z-akupresura-swiadectwo/, dostęp: 23.03.2018.